Sunday, 29 March 2015

Open Scena Choppers Club 26 marca 2015

W ostatni czwartek, 27 marca 2015 na ulicy Radzymińskiej, Choppers Club rozpoczął cykl imprez o nazwie „Open Scena Choppers Club” występami zespołów Fuzle oraz Restless. Warzywko, jeden z założycieli baru, zapytany dlaczego to robi, powiedział tak: „Chcemy stworzyć miejsce, w którym warszawska scena alternatywna może się spotykać i dobrze bawić. Dlatego do stałych punktów programu (czyli piątkowych imprez karaoke i sobotnich koncertów – WM) dodajemy czwartkową Open Scenę. Wejście jest za darmo, są promocje na piwo i co tydzień grają dwie kapele w podobnym stylu. Akceptujemy wszystkie kapele, słuchamy ich materiału, grupujemy tak, żeby oba zespoły były brzmieniowo podobne i mamy do tej pory mnóstwo zgłoszeń”. Choppers Club jest motocyklową knajpą z tanim, nie chrzczonym piwem, pysznym jedzeniem, bilardem i niesamowitą atmosferą stworzoną przez patronacki klub - Sons Of North Valhalla oraz grono stałych bywalców z całej Warszawy i okolic.

W czwartek imprezę otworzyła grupa Fuzle, która swoim energicznym rockiem rozbujała nadal schodzącą się publiczność. Grali równo, z przytupem i dużą ilością uśmiechów. Pomimo braku wokalisty i zastępstwa w postaci basisty, Konrada, Fuzle dali czadu grając swoje oryginalne numery oraz kilka coverów pasujących do setlisty. Chętnie ich znowu zobaczę – ubawiłam się po pachy.
Po godzinnym secie Fuzli, nadeszła pora na Restless. Grupa ta zdecydowanie porywa energią i wszystkich widzów włącza do wspólnej zabawy. Po Van Halen, jest to prawdopodobnie najbardziej uśmiechnięty zespół wszechświata.
Muszę tu wspomnieć o ich Pani Manager, Magdzie, która jest prawdopodobnie najbardziej pozytywną osobą w szołbiznesie – jeśli kiedykolwiek będziecie mieli okazję z nią współpracować, sami się przekonacie. Magda nakręciła całą knajpę, zapewniając tłum uśmiechniętych twarzy oczekujących występu. „Jeszcze nie słuchajcie”, powiedział publiczności Marco w trakcie rozgrzewki.

Poniżej znajdziecie „Standardowy Zestaw Pytań” – czyli ten sam wywiad z dwoma grupami.
Dlaczego, pytacie? No więc dlatego, że nie fair by było zadawać inną ilość pytań jednej z grup, albo o czymś zapomnieć, albo pomieszać co powiedział kto.
Więc po zabawach z motocyklem i gaśnicami (na załączonych obrazkach – fotografia jak zwykle w wykonaniu niezastąpionej Uli Łukianiuk – WM), przedstawiłam zespołom pytania. Oto rezultaty.



WarpMaiden: Super koncert. Prezentowaliście utwory własne oraz covery. W jaki sposób dobieracie materiał?

FUZLE: Podstawą są nasze własne numery, do których dorzucamy utwory "pożyczone". Staramy się jednak nie przesadzać z liczbą tych ostatnich. Co jakiś czas zmieniamy kolejność granych rzeczy lub odpuszczamy/dodajemy (niepotrzebne skreślić) wybrane kawałki, żeby nie popaść z rutynę. 

RESTLESS: Dziękujemy. Od początku gdy powstał zespół koncentrujemy się na własnej twórczości, covery dobieramy słuchając serca - tak samo zresztą jak komponując nowe numery. Te covery które dołączamy do listy koncertowej łączy jeden podstawowy składnik - poruszają nasze emocje a jednocześnie wkomponowują się w styl muzyki którą kochamy - czyli trochę dziś niemodny, ale dla nas najpiękniejszy classic rock, w którym jest miejsce na solidne gitarowe riffy, poruszający wokal, wywołujące ciary solówki i energię. Ta muzyka najpiękniej porusza na żywo i tak ją najbardziej lubimy wykonywać.

WarpMaiden: Historia zespołu - jak długo gracie, w jaki sposób zeszliście się jako kapela.

FUZLE: Teoretycznie jako Fuzle gramy prawie 8 lat, ale po drodze kilka razy zmienialiśmy skład i robiliśmy sobie dłuższe przerwy. Z pierwotnego zostały tylko dwie osoby. W tej chwili jest dobrze i stabilnie. I oby tak zostało. A jak to wszystko się zaczęło? Dobre pytanie...

RESTLESS: "Formalna " data to sierpień 2011. Aczkolwiek historia kapeli sięga tak naprawdę kwietnia 2010, kiedy wspólny kumpel Marco i Williego zorganizował u siebie w domu całonocny jam. Marco i Willie spotkali się tam pierwszy raz w życiu, a jako komentarz tego co było dalej niech świadczy fakt że ten jam okazał się naprawdę CAŁONOCNY a muzyka płynęła prosto z serc, bez planu i bez zbędnych dyskusji. Następny rok to regularne jamy Marco z Williem aż w pewnym momencie padło hasło, że to co się dzieje wręcz krzyczy o stworzenie regularnego zespołu. To co się działo, to były spotkania na których każdorazowo powstawały nowe pomysły, długo ciągnące się wymiany riffów, solówek i poczucie że jeśli muzyka może łączyć ludzi to właśnie TAK powinno to wyglądać :)

WarpMaiden: Najdumniejszy moment w historii zespołu?

FUZLE: Mamy nadzieję, że w końcu jakiś przyjdzie. Czekamy z utęsknieniem.

RESTLESS: Najdumniejszy jak dotąd moment to zdecydowanie występ na letnim festiwalu muzycznych na Litwie w sierpniu 2013. Po pierwsze to pierwsza pełna prezentacja tego nad czym pracowaliśmy, po drugie graliśmy dla ok 4 tysięcy zupełnie obcych językowo i mentalnie osób. A ten moment dumy eksplodował gdy po kilku pierwszych riffach utworu Restless tłum zafalował i poczuliśmy jak płynie energia z obu stron. Dla takich momentów warto wiele poświęcić. Jak również tłuc się wynajętym vanikiem przez bezdroża (acz piękne) bratniej Litwy ;)
Drugi moment dumy to nagranie pierwszej pełnej płyty w lecie 2014. To jak brzmi i co na niej jest jest dla nas nadal powodem do radości :)

WarpMaiden: Najgorsze doświadczenie do tej pory?

FUZLE: Każde zawieszenie działalności połączone z późniejszą reaktywacją w nowym składzie. To właściwie oznacza konieczność zaczynania wszystkiego od początku. Mocno zniechęcająca sprawa. Choć miewa i swoje dobre strony.  

RESTLESS: Najgorsze doświadczenie - to pewnie te wszystkie momenty po koncertach gdy wszystkie oklaski wybrzmią, radość buzuje w żyłach i wtedy oglądamy się na graty które KTOŚ musi teraz pozbierać, spakować, przewieźć i uporządkować. Na wszelki wypadek - jeśli mamy na sali chętnych do służenia pomocą jako techniczni to będą MORE THAN WELCOME :)

WarpMaiden: Kto pisze muzykę, kto teksty? Co jest siłą napędową zespołu?

FUZLE: No cóż, nic odkrywczego. W większości przypadków wygląda to tak, że ktoś przynosi riff, reszta kapeli dorzuca własne pomysły, ogrywamy całość, zmieniamy, ogrywamy - i tak do momentu aż wszyscy są (w miarę) zadowoleni. Towarzyszące temu negocjacje bywają długie i trudne. Czasem, w podlanym browarkiem (patrz: siła napędowa) przypływie weny, udaje nam się wpaść na coś podczas luźnego pogrywania. A teksty są... Jakie są. I tak nikt ich nie słucha.

RESTLESS: Lwia część repertuaru to kompozycje i teksty Williego, na nich tez oparta jest pierwsza płyta. Ale Restless to kapela gdzie na początku powiedzieliśmy sobie jedno - tu nigdy nie może być żadnego przymusu do niczego. Więc gramy to co wszyscy czują że nas napędza. W ostatnich miesiącach pracujemy nad nowymi numerami, gdzie pomysły przynoszą wszyscy po kolei, teksty pisze Kris i czujemy że rozwijamy się w najlepszym możliwym kierunku.
Co nas napędza? EMOCJE. to że muzyka jaką gramy powoduje żywsze bicie serca, że porywa ludzi do ruchu, daje energię, że daje NAM energię. Podsumowując. TO MUSI BYĆ MIŁOŚĆ.

WarpMaiden: Jak wasze osobiste doświadczenia wpływają na brzmienie kapeli?

FUZLE: Trudno powiedzieć, czy w ogóle wpływają. Raczej nie należymy do typu wrażliwców, którzy uzewnętrzniają się poprzez muzykę lub teksty. Na pewno różnimy się pod względem preferencji gatunkowych. Z połączenia bluesa, rocka, metalu i punka wychodzi coś co można określić naszym brzmieniem. Z czym to się je? Posłuchajcie i oceńcie sami. 

RESTLESS: To bardzo pojemne pytanie technicznie tak że każdy ma swoje ulubione gitary, piece, sposoby grania, artykulacji. To wszystko wypływa z tego kim jesteśmy, czego słuchamy, co nas porusza. W sensie lirycznym: nasze teksty nie są (niestety) o dupie Maryni. Piszemy o tym co czujemy, jak czujemy. Wierzymy w takie podejście. Musi być uczciwe wobec samych siebie i innych. Piszemy i opowiadamy o sobie i swoim widzeniu świata.

WarpMaiden: Jak często koncertujecie? Kiedy następna impreza, w której będziecie brać udział?

FUZLE: Pierwsza odpowiedź: zdecydowanie za rzadko. Miewamy okresowe wysypy terminów, po których następują nawet miesiące posuchy. Druga odpowiedź: się okaże... Życie.

RESTLESS: Wszyscy mamy drugie życie ;) tzn. cała ta logistyka codzienność,  gdzie trzeba zadbać o bliskich i zarobić na chleb i wyrzucić czasem śmieci do sąsiada ;)
Stąd koncentrujemy się na próbach ale po wydaniu płyty postanowiliśmy o wiele energiczniej zabrać za granie dla ludzi. Tu ogromna rola Magdy, która z furią wzięła nas w obroty i lista potencjalnych wydarzeń w tym roku nie mieści się już w jednym mailu ;) W każdym razie - naszym celem jest grać regularnie wszędzie tam gdzie znajdą się ludzie którym ta muzyka da radość :)

WarpMaiden: Co macie w planach na przyszłość?

FUZLE: Częściej grać. Rzucić palenie - przynajmniej niektórzy. Częściej grać. Aha, i częściej grać.

RESTLESS: W planach na przyszłość - druga płyta, jeszcze w tym roku :) i dużo greania na zywo ;)

WarpMaiden: Co myślicie o polskiej scenie alternatywnej? Jak ją sobie wyobrażacie za 20 lat? 

FUZLE: Jeżeli my też zaliczamy się do polskiej sceny alternatywnej, to myślimy o niej: jest najlepsza na świecie! Nie zginie! Za dwadzieścia lat po prostu się roztyje, posiwieje i/lub straci trochę włosów. A tak poważnie, oby jakaś była. Zróżnicowana gatunkowo, ale autentyczna, współpracująca i dająca odpór komercyjnej papce. 

RESTLESS: Scena to ludzie. Mam wrażenie że wbrew temu że w mainstreamie rock jest w tym kraju traktowany dość mizernie to prawda tej muzyki, tego sposobu komunikacji muzycznej nigdy nie umrze i widzimy coraz więcej kapel i to młodych które nawet nie chcąc (a czasem nie wiedząc) sięgają do źródeł. Bo nic tak nie grzeje serca jak odkręcony piec i walnięcie podwójną stopą :) w skrócie - będzie dobrze :)

WarpMaiden: Opisz muzykę swojej kapeli w 5 słowach. 

FUZLE: Perkusja, bas, dwie gitary, wokal i wszystko to co się z nich "wylewa".
RESTLESS: TYLKO PIĘĆ???WHY???? Energia, Emocje, Riffy, Prawda, Razem.

Warp Maiden: Pięć słów, ponieważ trzy to za mało a powyżej pięciu to za łatwo. Bardzo dziękuję za odpowiedzi na „Standardowy Zestaw Pytań”.














Kolejna impreza z cyklu „Open Scena” odbędzie się w czwartek, 2 kwietnia. Zagra zespół Green Manalishi Band, który gra bluesa.

Choppers Club i KUma Prodżekt zapraszają na koncert.
Apelujemy też do wszystkich kapel z okolicy Warszawy: jeśli chcecie się pokazać na Open Scenie Choppers Club, wyślijcie zgłoszenia na kumaprodzekt@gmail.com jeśli gracie rocka, bluesa, metal lub jakiekolwiek ich pochodne – niezależnie od doświadczenia. 

No comments:

Post a Comment