Friday, 22 May 2015

MotoSerce 2015, Wyszków, 16/05/2015

Kiedy otrzymałam telefon z zapytaniem, czy KUma Prodżekt może wziąć udział w akcji MotoSerce w Wyszkowie (dla tych, którzy nie wiedzą - miejscowości niedaleko Warszawy), nie mogłam się doczekać wyprawy na zbiórkę krwi organizowaną przez lokalny klub, Free Horses MC. 


Kiedy dotarłam do siedziby Free Horses MC, na miejsce zjechało się już wiele klubów, zaprzyjaźnionych motocyklistów i wielbicieli dwusuwów z całej Polski, oraz przechodnie i mieszkańcy Wyszkowa, którzy z podziwem patrzyli na przepiękne motocykle, trajki i quady. Widok i hałas były niesamowite. 









W ramach akcji odbyła się parada motocykli, która przejechała przez całe miasto. Udało mi się nakręcić filmy i zrobić zdjęcia w trakcie wyjazdu i przyjazdu motocykli. 


Huk był nieziemski a ziemia się trzęsła. Oprócz filmowania, udało mi się także zrobić sporo fotografii. 














W paradzie można było zobaczyć takie klasyki jak Harley - Dawidson (prawdopodobnie każdy możliwy model, żaden nie wyglądał podobnie do innych), Hondy (w tym moje ulubione Hondy Shadow), przejechał Triumph Rocket (WOW!), widziałam wiele przepięknie odrestaurowanych Junaków, WSK, Rometów a nawt motorynek! Na dokładkę zjechały się skutery, quady i chyba każdy możliwy rodzaj motocykla - od crossowych, poprzez klasyczne i turystyczne po wyścigowe. Absolutnie niesamowite wrażenie. 
Po objeździe miasta, parada wróciła do siedziby Free Horses MC (o której opowiem Wam już za chwilę).


Wiernie stojąc w samym środku placu, miałam świetny widok na powrót. 

Motocykliści zjeżdżali się cały dzień i miałam okazję zobaczyć przepiękne maszyny. Do tego stopnia, że podjęłam decyzję o zrobieniu prawa jazdy i zdobyciu starego wojskowego motocykla w celu pojechania w przyszłym roku w paradzie. Mam nadzieję, że plan się uda. Oczywiście, cały proces dla Was udokumentuję. 

Oto tylko niektóre ze zdjęć nadających się do publikacji: 






















O godzinie 15:00 wszyscy weszli do środka, aby zobaczyć zespoły Komandos, Hell Device i Fuzle.
Muszę Wam powiedzieć, że bardzo rzadko opada mi kopara - tutaj jednak opadła ona całkiem słusznie. Dom Free Horses MC to stajnia przekształcona w clubhouse, czyli siedzibę klubu. Drewniane stropy, nierówna podłoga, stare meble i ściany udekorowane banerami klubu, flagami, prezentami i tablicami pamiątkowymi od innych klubów oraz zdjęciami robią niesamowite wrażenie. Nic jednak nie równa się scenie. 
Scena bowiem, wedle członków klubu Free Horses MC, zbudowana zosała na wzór sceny w Bunkrze Boba w filmie "Blues Brothers". Kąt z podwyższeniem, po środku rurka do tańca a dookoła siatka na kurczaki. 
Czegoś takiego jeszcze nie widziałam na oczy. WOW! 
Oto, jak wygląda w środku ta niepozornie wyglądająca z zewnątrz stajnia: 






Można było napić się piwa i zjeść pyszne żarcie z grilla. U Free Horses MC nie obowiązuje jednak waluta, a kartki na mięso. 


Wieczór uświetniły kapele, które rozbawiły publiczność i zdobyły ich serca. Komandos wystąpił dwa razy, na życzenie publiczności. Hell Device dali z siebie absolutnie wszystko a Fuzle sprawili, że heavy metalowa wersja "Jolka, Jolka" postawiła wszystkich na nogi. 
Ogólnie fantastyczna impreza w doborowym, przyjaznym towarzystwie. 
Jeśli kiedykolwiek będziecie mieli możliwość odwiedzić takie miejsce - nie wahajcie się. Ludzie są przyjaźni, piwo nigdy chrzczone a muzyka zawsze na poziomie.